Widok wschodzącego słoneczka był cudowny. Wzięłam aparat i cyknęłam kilka fotek. Później zrzuciłam je na laptopa i nareszcie zachciało mi się spać. Wparowałam więc do łóżka i zasnęłam chyba w ciągu minutki. Obudziłam się i tak wcześnie, bo coś koło dziewiątej. Przebrałam się i zamówiłam śniadanko. Po czym delikatnie pocałowałam mojego Marcinka, żeby się obudził. A delikatnie to z powodu bolącej szczęki. Marcin kiedy otworzył oczka i zobaczył mnie nad nim to się uśmiechnął.
Ten jego uśmiech tak bardzo elektryzował. Ehhh… Wstawaj Kochanie, śniadanko już jest. Marcin złapał mnie za moje warkoczyki i pociągnął. Hej, niedobry Ty. Pani w szkole nie mówiła, że tak się dziewczynek nie podrywa? Nie Pani w szkole mówiła tylko, żeby się nie całować po kątach. Wybuchłam śmiechem, po czym delikatnie, żeby już o nic nie zaczepić wyszłam z łóżka. Chodź na śniadanko, bo kakao stygnie. Oooo, zamówiłaś kakao, Marcin wyraźnie się ucieszył. To już idę. Tylko się przebiorę. Po dwóch minutkach już razem siedzieliśmy i jedliśmy śniadanko.
|