Wieczorny spacer
Poszliśmy na długi wieczorny spacer. Mieliśmy czas, żeby spokojnie porozmawiać o naszym ślubie. Była cisza i spokój. Marcin, zagadnęłam go. A czy Ty jesteś pewien, że chcesz taką niezdarę za żonę. Jeszcze możesz zmienić zdanie. Przecież wcale nie musisz już podejmować decyzji. Tyle dziewczyn chodzi po naszym biurze nawet. I ile są ciekawsze ode mnie. Zgrabniejsze, ładniejsze ode mnie. No i nie są takimi niezdarami. Przecież to, co ja wyprawiam, to ludzkie pojęcie przechodzi. A zobacz, z innymi dziewczynami nie byłoby tyle problemu. Może…Marcin mi przerwał. Ciiii, Kochanie. Posłuchaj mnie teraz. Ja nie po to, tyle czasu na Ciebie czekałem, żebyś Ty mi teraz próbowała udowodnić jaki błąd zrobiłem. Dla mnie jesteś najwspanialszą kobieta na świecie, rozumiesz? I kocham Cię dokładnie taką, jaka jesteś. Nawet teraz z tą obdartą brodą. Jeszcze bardziej niż wcześniej. Ja Ciebie Kocham za całokształt, a nie za to, że no nie wiem, jesteś inteligentna. Kocham Cię za tą niezdarność, bo właśnie w tym jesteś najpiękniejsza.