Ochota na lody
Obgadaliśmy kilka bardzo istotnych dla nas spraw. Powygłupialiśmy się. Było po prostu cudownie. A co się naśmiałam, to było moje. Wracaliśmy uśmiechnięci i objęci do hotelu. A po drodze spotkaliśmy Magdę i Radka. Też postanowili wybrać się na spacerek. Dołączyli do nas i razem mieliśmy wracać do hotelu. Ale ja z Magdą poszłyśmy przodem i doszłyśmy do wniosku, że mamy ochotę na lody. O północy. Chłopcy spojrzeli na nas, jakbyśmy były co najmniej szalone. Ale cóż, stwierdzili, że skoro mamy ochotę, to kobietom się nie odmawia. Szczególnie kobietom w ciąży. I żeby była jasność mowa tu była o Magdzie. Skoro chłopcy się zgodzili to my stwierdziłyśmy, że wybieramy restauracyjkę. Tak też się stało. Postanowiłyśmy iść do maluteńkiej restauracyjki zaraz przy morzu. A że obydwie chciałyśmy tam iść, chłopcy nie mieli nic do powiedzenia. Więc jeszcze lepiej jak było po naszemu. Całe szczęśliwe zajęłyśmy miejsce przy stoliku, a nasi faceci poszli po lody. A wybrali niesamowite smaki i niezłe wielkości.