Szczerze powiedziawszy to zapowiadało się na to, że będzie można sobie po prostu odpocząć. Cieszyłam się, bo chciałam jeszcze nałapać słoneczka. Usiedliśmy sobie na najwyższym pokładzie, żebym mogła się poopalać. Fajne uczucie tak płynąć. Też miałam okazję po raz pierwszy. Zauważyłam, że z moim Marcinem nie da się nudzić. Jak nie lecimy samolotem, to płyniemy statkiem. Po prostu rewelacja. Inni faceci jedyne rozrywki jakie mi zapewniali to kino i kawiarnia. A Marcin był inny.
Inny niż Ci wszyscy faceci wzięci razem w jeden pęczek. Marcin postanowił bawić się w mojego prywatnego fotografa. Nie no, rewelacja. Przynajmniej nie mogłam powiedzieć, że jestem nie umalowana, bo bym skłamała. Czego jak czego, ale akurat makijażu to mi nie brakowało. Miałam tapetkę jak się patrzy. Dobrze, że za bardzo się nie odznaczał. Marcin zrobił mi całą sesję zdjęciową. Ale obiecał, że nikomu tych zdjęć nie pokaże. Jakoś mu nie wierzyłam, ale spoko, skoro tak mówi, to co się będę z nim sprzeczała. Ważne, ze zapowiadał się udany rejs.
|